Kategoria:Squating

Anarchopedia

Squat, (spolszczone skłot) – opuszczone pomieszczenie lub budynek, zajęty bez zgody właściciela. Squatersi (tj. osoby zajmujące nielegalnie budynek) bronią swojego prawa do danego miejsca priorytetem potrzeb nad prawami posiadacza. Dzisiaj jest ono w wielu krajach przestępstwem, w niektórych postrzega się je jedynie jako konflikt pomiędzy właścicielem a squatersem (w Polsce taka sytuacja zachodzi tylko, jeśli squaters może udokumentować, że zamieszkiwał dany budynek dłużej niż 3 miesiące), w którym państwo staje zazwyczaj po stronie właściciela.

Squatting, tj. zajmowanie pustostanów, to część współczesnej ideologii anarchistycznej. W takim ujęcie squaty częstokroć, oprócz funkcji mieszkalnych, spełniają też i inne role - np. centrów alternatywnej kultury, edukacji itp. Występują w niemal każdym większym mieście Europy. W Polsce m.in. w Poznaniu (Rozbrat), Wrocławiu (Era Kromera, FreeDom, Wagony), Warszawie (Fabryka, Elblaska), Krakowie, Gliwicach (Krzyk), Częstochowie (Elektromadonna), Białymstoku (DeCentrum) i Sosnowcu (M9).

Szczególnie dużo squatów (kilkaset) występuje w Barcelonie, Amsterdamie i Genewie. Czasem squatowane są całe ulice lub znaczna część domów w jednej dzielnicy - taka sytuacja miała miejsce np. do początku lat dziewięćdziesiątych na berlińskim Kreuzbergu oraz do dziś w kopenhaskiej Christianii, będącej de facto miastem w mieście.

Duzo o sklotach mozesz przeczytac w ksiazce "Los buntownika", ktorej fragmenty ponizej:

Czy wiecie może gdzie mogę znaleźć listę kontaktów do wszelkich niezależnych stron, wydawnict itp. Bardzo by ułatwiło mi to rozesłanie tej informacji. Z góry dzięki! Wolność, równość, miłość, (=) anarchia, przyjaźń, rodzina, squating, punk, prawa zwierząt, prawa ludzi, ekologia, jedzenie zamiast bomb, pokój, tolerancja, przygoda, prawda, wegetarianizm jako sposób na nakarmienie głodnych w trzecim świecie, ocalenie zwierząt oraz siebie, duchowość, wiara w Boga, DOBRO, (=) SZCZĘŚCIE, rozwój, nadzieja, wytrwałość... ...Tymi i nie tylko tymi wartościami i ideami pragnę się podzielić z Wami. Chciałbym by ta książka była jednym ze sposobów na osiągnięcie lepszego świata dla Was, dla naszych dzieci, dla Nas, Dla wszystkich. Do Was należy następny krok. Powodzenia !!!

Oto przed wami fragmenty mojej książki pt.: „LOS BUNTOWNIKA”. Jest to próba przedstawienia części mojego życia, czyli swego rodzaju pamiętnik. Jest to książka zupelnie nie komercyjna wydawana przez wydawnictwo niezależne Red Rat. "Jako autor tej książki mam ambicję, by stała się ona punkową rewolucją w literaturze, by pokazać, że każdy może pisać i powinien to robić, jeśli ma cokolwiek ciekawego do przekazania. Niech pisanie odżyje jako glos Dobrej nowiny. Niech stanie się naszą bronią przeciwko złemu światu.". Lecz by przekaz ten był jaknajbardziej skuteczny mym marzeniem jest by dotarła nie tylko we wszystkie zakątki niezaleznej sceny, lecz także wyszla po za "nasze punkowe getto". Dlatego tu proźba do Ciebie mój drogi czytelniku. Prześlij tą informacje do wszystkich znajomych jakich znasz niezależnie od wieku, poglądów ,wyznania i innych różnic. Zamieść proszę tą informację w takiej lub skróconej wersji na swoich stronach, w zinach i gdzie tylko się da. Mam nadzieję, że te fragmenty, a później może nawet książka bedzie miłym prezentem o de mnie, od Was dla każdego z zarówno młodych ludzi,( bo do nich przeważnie jest skierowana) a także starszych.Z góry dzięki za twoją pomoc w tworzeniu nowego lepszego świata. RED RAT http://www.redrat.prv.pl -Tu możesz zamówić książkę http://red-rat.w.interia.pl http://www.red-rat.republika.pl http://positivenest.blogspot.com lub http://positi.blogspot.com - na tych stronach możesz przeczytać więcej fragmentów Jeśli uważasz, że możesz w jakiś sposób pomóc mi w wydaniu tej książki, przepisywaniu jej z zeszytu na komputer, tłumaczeniu na inne języki lub w jakikolwiek inny sposób daj znać./ napisane okolo 2004 roku.Griks Email: mgriks@gmail.com -adres najbardziej aktualny

Pierwszymi przyczynami w zasadzie prawie wszystkiego, co staram się robić w życiu, a wiec także napisania tej książki jest chęć czynienia Dobra, pragnienie zmieniania świata na lepsze, a także wola niesienia Dobrej nowiny, czy jak to tam zwal. Myślę, iż wiecie, o co mi chodzi.

Moją receptą na szczęście jest czynić Dobro. Być Dobrym znaczy być szczęśliwym, Żyć szczęśliwym, znaczy żyć Dobrym.

Dlatego nie ważne jest, gdy ktoś mi powie, że anarchia jest utopią. Nawet, jeśli raj na ziemi nie istnieje to i tak warto o niego walczyć.

Jako autor tej książki mam ambicję, by stała się ona punkową rewolucją w literaturze, by pokazać, że każdy może pisać i powinien to robić, jeśli ma cokolwiek ciekawego do przekazania. Niech pisanie odżyje jako glos Dobrej nowiny. Niech stanie się naszą bronią przeciwko złemu światu.

Bacek i Rolnik wzięli się za zamek, a ja za przepychanie kibla, co uważam za jeszcze gorszą roboty niż sprzątanie śmieci. Ktoś jednak musiał ją zrobić. Podziubałem, podziubałem. Kilka razy przyniosłem z dołu trochę, wody, spuściłem i pierwsza, jedna z najważniejszych wygód na naszym skłocie zaczęła funkcjonować.

Ten podarowany obiad dał mi dużo do myślenia i utkwił mi w pamięci na długo. Myślę, że na pewno miał duży wpływ na moje dalsze życie. Na pewno to, że podali mi rękę, mimo że byłem na dnie, to że bezinteresownie mnie nakarmili było też jednym z powodów, dzięki którym sam w przyszłości zacząłem robić akcje Food not bombs.

Po trzecie nie ma chyba lepszego przykładu na prawdziwą anarchie, na dobro międzyludzkie jak dzielenie się jedzeniem z ludźmi biedniejszymi, podczas gdy samemu nie ma się zbyt wiele. To jeden z lepszych sposobów by uczyć ludzi, że można żyć inaczej,

Dobrze, że pomagali nam ludzie z zewnątrz, tak jak te anarchopunki z Ursynowa. Oni byli konkretnie aktywni. Kiedyś nawet napisali i wydali sporo ulotek o Food not bombs. Tym razem przywieźli… -Griks, popatrz na to- powiedziała Anka rozwijając transparent -Łał!!! Wspaniały -stwierdziłem z zachwytem, a moim oczom ukazało się znane logo FNB z marchewką w zaciśniętej pięści

Podsadziłem szczeniaczka do cycka. Trochę possał, lecz szybko się zmęczył i zaniechał. Ja dalej uparcie podsadzałem go do sutka i mówiłem: -Jedz malutki, jedz. Będziesz silniejszy. Teraz musisz dużo jeść, by dogonić swoje rodzeństwo.

Brzeg po drugiej stronie był także urwisty. Użyłem wszystkich sił, by na niego wskoczyć, bo w takich chwilach nie ma czasu na powtarzanie. Wszystko starałem się robić na 100% albo nawet więcej. Myśli o zmęczeniu wtedy się już nie liczyły. „No to już jestem w Niemczech” pomyślałem będąc na drugim brzegu. Przed oczami ukazało mi się pole ziemniaków, a za nim las. Pomknąłem przez nie jak najszybciej tylko mogłem. „Kur..., jeśli dziadek kitował zestrzelą mnie jak kaczkę” myślałem biegnąc. Niemalże czułem na sobie wzrok snajpera, który we mnie mierzy. Niemalże już słyszałem jak krzyczy: -Stój, bo strzelam!!! Co wtedy bym zrobił??? Ani wówczas ani teraz nie potrafię sobie odpowiedzieć na to pytanie. Tyle się znamy ile przeżyliśmy.

Wtem usłyszeliśmy trzask łamanej deski, a Lucek, będący już prawie całym tułowiem na balkonie bardzo niebezpiecznie się zachwiał i usłyszeliśmy tylko krótkie: -Kur...! Wtedy chyba wszystkim na dole zaparło dech w piersiach.

Wyjrzałem przez okno i ujrzałem z dwóch stron zasquatowanej Tolstraat nadjeżdżające suki gliniarzy. Wówczas dopiero skojarzyłem biały samochód z wozem (nie)sprawiedliwości. Janka z rozpaczą i strachem zaczęła panikować - Griks! Ewikcja! Co teraz będzie?!

Wszyscy czuliśmy wielką potrzebę przeciwstawienia się złu i obronienia tak ważnego miejsca dla nas. Czuło się też ducha historii. Może trochę przesadzam, lecz takie porównania podsunęły mi rozgrywające się przed oczami zdarzenie. To było prawie jak powstanie warszawskie. Budując z zapałem kolejne barykady, czułem się niczym mały Gavroche. 

Skłotów, praw do wszystkiego, co Ci się należy, społecznej sprawiedliwości, wolności itd. nikt Ci nie da za darmo. Nie zrobią tego ani politycy, ani policja, ani kolejne wybory. To wszystko musimy wywalczyć sobie sami. Jeśli Ty, Ja nie będziemy walczyć o to razem, jeśli sobie tych rzeczy nie wywalczymy, nigdy nie będziemy ich mieli. I nie najważniejsze jest, czy poniesiemy zwycięstwo. Najważniejsze to się nie poddawać w walce o lepszy świat, może wtedy nie będzie on coraz gorszy. Naszym zwycięstwem zawsze będzie to, że mówimy stanowcze NIE w obliczu draństwa(istota ruchu punk?)

Papryka, gdy tylko mnie zobaczyła, rzuciła się tak na mnie z radości, że nie miała szans mnie nie wywrócić. Skakała po mnie i lizała mnie po twarzy nie dając mi wstać, a jej ogon tak mocno machał, iż jeszcze trochę, to by pofrunęła dzięki niemu, Ja zaś nie zważałem, że całego mnie pobrudzi. Cieszyłem się z nią i próbowałem przytulić, mówiąc do niej. Jaka Ty mądra jesteś Papryka? Gdzie ty byłaś?? Poszłaś mnie szukać? Już nigdy cię nie zostawię!!” Z boku słyszałem głosy podziwu wśród myjkarzy: -Ale radość -, Ale się cieszą. -Jeszcze nie widziałem by pies się tak cieszył.

To bardzo ważne w życiu dziecka by dać mu to, co najlepsze.

Dlaczego rządy dotują tak bardzo przemysł mięsny mimo, że ani ze zdrowego, ani ekologicznego, ani moralnego ani też ekonomicznego punktu widzenia się to nie opłaca?

Czasem mówimy sobie, że to Bóg nam siebie dał, by przez nasza miłość uczynić nas jeszcze mocniejszymi w naszej walce ze złem, jeszcze bardziej aktywnymi w szerzeniu Dobra. Oboje przeszliśmy dużo złego w życiu, oboje wynieśliśmy z tego wszystkiego życiową lekcje, w obojgu z nas dokonała się ogromna przemiana na lepsze, oboje w głębi serca pragnęliśmy kogoś, blisko, kto tak jak my za cel swego życia miałby zmienianie świata na lepsze. Jak to Rabia mówi, jesteśmy na tej ziemi nie tylko po to, by jeść, spać i konsumować.

Artykuły w kategorii "Squating"

Liczba artykułów w tej kategorii: 5

E

F

R

S

T

W innych językach